|
Za pośrednictwem strony internetowej Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych udostępniony został katalog mego depozytu latynoamerykanistycznego w Bibliotece PISM. Depozyt zawiera głównie publikacje wydane po 1945 r., dotyczące polityki i gospodarki w państwach Ameryki Łacińskiej oraz ich stosunków z wielkimi mocarstwami w okresie od końca XIX w. Depozyt liczy 1623 jednostki katalogowe (aktualizacja z 15 lipca 2010) i jest przeze mnie stopniowo powiększany. Ustanowienie i upublicznienie depozytu ma na celu rozwijanie studiów latynoamerykanistycznych w Polsce i zachęcenie innych osób do udostępnienia swych zbiorów. Dostęp: http://www.pism.pl Nowe książki EUROPE – LATIN AMERICA: Looking At Each Other? Edited by Ryszard Stemplowski
PISM, Warszawa, 490 p., forthcoming (October 2010) Europeans and Latin Americans share a long history of mutual engagement. Bringing together scholars from Europe, Latin America and the USA, this volume offers insights that draw on diverse methodologies and help to reassess European and Latin American mutual perceptions. This volumes grows out of a conference sponsored by the Polish Institute of International Affairs and the Andrzej Frycz Modrzewski Kraków University. ELEMENTY POLITYCZNEJ FILOZOFII INTEGRACJI PAŃSTW EUROPEJSKICH w XX-XXI w. Warszawa: PISM 2010 ON the STATE of LATIN AMERICAN STATES. APPROACHING the BICENTENARY Edited by Ryszard Stemplowski Kraków: Oficyna Wydawnicza AFM 2009, 592 p. ISBN 978-83-7571-014-4 INTRODUCTION CONTRIBUTORS Written by eight scholars from Argentina, Chile, Germany, Poland, United Kingdom, and United States, On the State of Latin American States is a carefully designed collection of essays applying a combination of history, sociology, political science, and social anthropology. It helps to understand contemporary Latin America two hundred years after the first declarations of independence, and facilitates comparative studies on and beyond, Latin America. The combined Bibliography is an invaluable resource for multidisciplinary research. Contents R. STEMPLOWSKI — Introduction H. PIETSCHMANN: On the Origins of the Latin American States L.S. GRAHAM: Government and Society in the Latin American States C.M. LEWIS: The State and Economic Growth in Latin America P. VALDIVIESO: The State and National Economy in Latin America T. PALECZNY: The State and Nation-forming Processes in Latin America A. POSERN-ZIELIŃSKI: The State and the Indigenous Peoples in Latin America R. STEMPLOWSKI: States and Political Cultures in Latin America C. ESCUDÉ: La civilización iberoamericana y sus relaciones internacionales Bibliography Index (...) Wprowadzenie do analizy polityki zagranicznej RP Wydanie drugie rozszerzone, t. II - Aneksy, PISM, Warszawa 2007
INDEKS OSÓB
INDEKS PAŃSTW I REGIONÓW GEOGRAFICZNYCH
INDEKS ORGANIZACJI MIĘDZYNARODOWYCH
ERRATA: s. 4 - w.14, s. 422 - w.6; jest: maja 1998, ma być: marca 1998
Wprowadzenie do analizy polityki zagranicznej RP Wydanie drugie rozszerzone, t. I, PISM, Warszawa 2007 Księgarnia Wydawcy – www.pism.pl „… jeżeli nawet zganicie w tym dziele nieudolność wysłowienia, to możecie zeń przynajmniej zaczerpnąć wątku do wnikliwszego i lepiej uzasadnionego przedstawienia…”
TOM I (440 s.) Przedmowa do wydania drugiego
Indeks osobowy SPIS TREŚCI [rozszerzony] - Część pierwsza. Minimum metodyczne
Rozdział I. Analiza polityczna Punkt wyjścia (s. 11). Specyfika analizy politycznej (13). Problem (16). Historia [1] (17). Stan faktyczny [1] (18). Źródło (20). Język polityki (21). Wiedza pozaźródłowa (31). Stan faktyczny [2] (32). Geneza stanu faktycznego (32). Prognoza (33). Zalecenia (34). Historia [2] (35). Kulturoznawstwo (36). Kontrola jakości (39). Pamięć i sprawność (40). Rozdział II. Lektura wstępna Filozofia, teoria i antropologia polityki (43). Studia nad polityką zagraniczną (43). Stosunki międzynarodowe (51). Unia Europejska (52). Prawo (53). Historia powszechna i historia Polski (53). Czasopisma (53). Rozdział III. Wskazówki źródłowe Rodzaje materiałów źródłowych (55). Źródła bezpośrednie [1]: materiały niepublikowane (57). Źródła bezpośrednie [2]: dokumenty opublikowane - publikacje urzędowe (60). Źródła bezpośrednie [3]: dokumenty opublikowane - publikacje nieurzędowe (60). Źródła pośrednie [1]: relacje publikowane (61). Źródła pośrednie [2]: opracowania (62). Źródła pośrednie [3]: opracowania w językach obcych (65). Źródła mieszane (66). - Część druga. Konceptualizacja elementarna
Rozdział I. Pierwsze pojęcia Podmiot aktywny (71). Państwo (73). Polityka (77). Odpowiedzialność (79). Podmiot zagraniczny (84). Polonia (90). Rozdział II. Układy odniesienia Pojęcie układu odniesienia (93). Światosystem (99). Cywilizacja i kultura (102). Modernizacja (106). Zachód (109). Stosunki międzynarodowe (112). Stosunki sąsiedzkie (118). Bezpieczeństwo (126). Terroryzm (132). Bezpieczeństwo UE (136). Rozdział III. Wartości konstytucyjne Dobro wspólne wszystkich obywateli (139). Demokracja (149). Prawa człowieka (152). Sprawiedliwość (154). Rozdział IV. Integracja państw Konsorcjum (165). Prawo (167). Paralelizm (170). Dynamika integracji (172). Współpraca wzmocniona (180). Hegemonia w UE (185). Wspólna polityka (188). Suwerenność (192). Naród (200). Patriotyzm (203). Pojęcie racji stanu (207). - Część trzecia. Struktury i działania
Rozdział I. Rada Ministrów Podmiot kierowniczy (219). Cel polityki (220). Kompetencje (221). Pojęcie prowadzenia polityki (228). Prezes Rady Ministrów (232). Minister (235). Służby specjalne (238). Informacja publiczna (244). Rozdział II. Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej Cel współdziałania (245). Kompetencje (249). Kompetencje - prerogatywy (256). Rozdział III. Dyplomacja Definicja (261). Minister spraw zagranicznych (266). Ambasador (270). Służba zagraniczna (274). Sprawy zagraniczne w PAIiIZ (280). Ekspertyza i doradztwo w dyplomacji (281). Państwowi eksperci instytucjonalni (285). Korespondencja (288). Informacja nieprawdziwa (291). Samorząd terytorialny (293). Dyplomacja publiczna (294). Rozdział IV. Sejm i Senat Powoływanie rządu (301). Funkcja prawodawcza (301). Stosunki międzyparlamentarne (304). Partie polityczne (305). Opieka Senatu (307). Sejm . kontrola nad rządem (309). Kontrola członkostwa w Unii Europejskiej (310). Organizacja kontroli (312). Kontrola przez budżet (312). Kontrola poselska (313). Kontrola komisyjna (315). Komisja Spraw Zagranicznych (316). Marszałek Sejmu (319). Najwyższa Izba Kontroli (320). Quasi-kontrola senacka (322). Rzecznik Praw Obywatelskich (323). Rozdział V. Dyskurs publiczny Aktywność publiczna (325). Język uogólnień (329). Wizerunek medialny (335). Internet (341). Badanie opinii (342). Organizacje społeczne (345). Lobbing, marketing (347). Intelektualiści (348). Formy szczególne dyskursu (352). Rozdział VI. Decydent roztropny Pojęcie zgody (357). Współdziałanie władz (357). Decydent grupowy (360). Racjonalny wybór (361). Decydenci główni (367). - Część czwarta. Minimum prospektywne
Rozdział I. O strukturach w działaniu Rozdział II. O badaniach w praktyce - Bibliografia selektywna
- Indeks osób
- Indeks rzeczowy
... An Introduction to the Analysis of Polish Foreign Policy Second Edition Enlarged Table of Contents VOLUME ONE Preface to the Second Edition Part One. The methodological minimum Chapter I. Policy-oriented analysis Chapter II. Introductory readings Chapter III. Using sources Part Two. The conceptual framework Chapter I. Basic concepts Chapter II. Frames of reference Chapter III. Constitutional values Chapter IV. The integration of states Part Three. Structures and actions Chapter I. The Council of Ministers Chapter II. The President of the Republic Chapter III. Diplomacy Chapter IV. The Sejm and the Senate Chapter V. Public discourse Chapter VI. The prudent decision maker Part Four. The minimum recommendation Chapter I. On structures in action Chapter II. On research in practice Select bibliography Indexes VOLUME TWO I. Chronology 1989-2005 II. Documents Indexes ........................................................................ 1 września 2006
Wprowadzenie do analizy polityki zagranicznej RP Warszawa 2006; XIX, 358 s. Projekt okładki: Jacek Obrębowski Sprzedaż internetowa: www.pism.pl 
Wstęp
Część Pierwsza. Konceptualizacja elementarna Rozdział I. Pierwsze pojęcia Rozdział II. Układy odniesienia Rozdział III. Zmiana ustrojowa Rozdział IV. Wartości konstytucyjne. Rozdział V. Integracja państw. Część Druga. Struktury i procesy Rozdział I. Rada Ministrów. Rozdział II. Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej Rozdział III. Sejm i Senat Rozdział IV. Informacja i dyplomacja Rozdział V. Kontrola parlamentarna Rozdział VI. Eksperci i doradcy Rozdział VII. Dyskurs publiczny Rozdział VIII. Dyplomacja publiczna Rozdział IX. Decydent roztropny Część Trzecia. Postępowanie analityczne Rozdział I. Analiza polityczna Rozdział II. Analiza polityczna jako metoda historyczna Aneks: Kalendarium 1989 - 2005 Bibliografia selektywna Indeks rzeczowy Indeks osobowy Table of Contents
...
11 grudnia 2005 Na zaproszenie Międzywydziałowego Koła Naukowego „Arcana Iuris Gentium” UW uczestniczyłem wczoraj w konferencji „Między hegemonią a multilateralizmem – Bezpieczeństwo międzynarodowe u progu XXI wieku”, jako moderator panelu, w którym uczestniczyli też prof. S. Parzymies, dr M. Raś, dr J. Zając i prof. R. Zięba. Organizatorzy zadali nam pytanie: „Jak wyglądać powinna polska polityka zagraniczna?” Ponieważ wymienieni uczestnicy panelu dawali na to pytanie odpowiedzi lepsze od tej, której ja mógłbym udzielić, przeto skupiłem się na jednym z zagadnień metodologicznych, jakie organizatorzy pośrednio wysunęli i przypomniałem zebranym, że jedno z możliwych kryteriów odróżniania teoretyka polityki od filozofa polityki pozwala temu pierwszemu na zadanie pytania o to, jaka jest treść tej polityki, kto ją prowadzi, jakie są jej źródła, jakie skutki, etc. Natomiast filozofowi nakazuje zajęcie postawy normatywnej i pytanie o to, co być powinno: Filozof chce wiedzieć jaka ta polityka być powinna, po czym daje odpowiedź zawierającą uzsadnienie formułowanej przez siebie koncepcji. Poszukując takiej właśnie odpowiedzi filozofa, analityk może posłużyć się następującym rozumowaniem (tu streszczam obszerniejszy wywód): Po sformułowaniu swej wstępnej wersji odpowiedzi na pytanie, jaką politykę należy prowadzić, winien on (ona) dążyć do przemyślanego zrównoważenia zawartej w tej odpowiedzi koncepcji polityki z treścią swoich zasadniczych przekonań, co może pomóc w sformułowaniu pełniejszej wersji koncepcji, ale może przy tym doprowadzić też – i najprawdopodobniej doprowadzi - do skorygowania niektórych jego wcześniejszych sądów. I jedno, i drugie, będzie pomocne na następnym etapie rozumowania. Chodzi o to, żeby tę koncepcję powiązać z zasadami funkcjonującymi w państwie (społeczeństwie) do którego odnosi się ta koncepcja. Istnieje oczywiście wiele takich zasad i niektóre są między sobą sprzeczne, choćby z powodu rozmaitych wartości (zasad etycznych) w tym występujących. Filozof-analityk musi więc dokonać wyboru. Może teraz – zajmując postawę bezstronną, porzucając osobisty interes czy punkt widzenia – wybrać takie zasady, które spełniają kryteria racji stanu. Jeżeli jego koncepcja da się z tak zidentyfikowanymi zasadami pogodzić, to będzię ją mógł uznać za trafną – z tego punku widzenia (racja stanu). Treści pojęcia racja stanu nie sposób tu omawiać, ale mogę odesłać do moich publikacji tego dotyczących (Kształtowanie polskiej polityki zagranicznej. Wstęp do analizy, PISM, Warszawa 2004). Życzę wszystkim kołom naukowym, żeby organizowały właśnie takie konferencje, pobudzające do myślenia, i studentów, i pracowników nauki. 6 listopada 2005 „Bezpieczeństwo międzynarodowe jako przedmiot polityki regionalnej i dziedzina dialogu pomiędzy Europą i Ameryką Południową” to temat Konferencji w Forcie Copacabana (obecnie wojskowe muzeum w Rio de Janeiro), 3-4 listopada 2005 r., zorganizowanej przez brazylijski oddział Fundacji im. Konrada Adenauera (dyrektor: dr Wilhelm Hofmeister) oraz dwa tamtejsze ośrodki badania stosunków międzynarodowych: Centro Brasileiro de Relações Internacionais w Rio (ambasador José Botafogo Gonçalves), Centro de Estudos das Américas (związany z Uniwersytetem im. Candido Mendes; co-director Clóvis Brigagão) oraz reprezentowana przez dr. Alfredo Valladão - Science Po Chaire Mercosur. Omawiano takie zagadnienia jak: operacje pokojowe (Gabriel Tapia, podsekretarz stanu w MON, Santiago, Chile; Béatriz Pouligny, Centrum Studiów Międzynarodowych - CERI, Paryż; Raul Benitez Manaut, UNAM, Meksyk; Achilles Zaluar, MSZ, Brasilia; David Chuter, MON, Londyn), rozbrojenie a szczególnie przeciwdziałanie rozpowszechnieniu broni nuklearnej (Ruprecht Polenz, poseł do Bundestagu; Marco Antônio Marzo, argentyńsko-brazylijskie centrum kontroli nuklearnej, Rio de Janeiro, Craig Deare, dziekan ds. naukowych, National Defense University, Waszyngton), bezpieczeństwo dostaw nośników energii (Christophe-Alexandre Paillard, MON, Paryż; Tomás Joycelyn-Holt, sekretarz ds. zagranicznych Partii Chrześcijańsko-Demokratycznej Chile; Antônio Jorge Ramalho da Rocha, dyrektor Departamentu Współpracy w MON, Brasilia), przemysł lotniczy i kosmiczny w perspektywie regionalnej (Xavier Paco, Fundacja Badań Strategicznych, Paryż; Eduardo Marson, prezes EADS, São Paulo), współdziałanie i odpowiedzialność europejska i południowoamerykańska w zakresie bezpieczeństwa (Clovis Brigagão, Alfredo Valladão, Wilhelm Hofmeister, Jose Botafogo Gonçalves; Francisco Rojas Aravena, sekretarz generalny Facultad Latinoamericana de Ciencias Sociales, Costa Rica; Álvaro Vasconcelos, Instytut Studiów Strategicznych, Lizbona; kmdr Manuel Nelson Bezerra Júnior, MON, Brasilia). Materiały konferencyjne ukażą się drukiem. Odnotuję więc tylko, że uczestniczyłem w konferencji na zaproszenie organizatorów i wygłosiłem komentarz nt. „Strategie budowania wspólnej polityki bezpieczeństwa regionalnego”. Wstępem do dyskusji były referaty nt. aktualnego stanu tworzenia w UE wspólnej polityki bezpieczeństwa (Dusan Chrenek, Sekretariat Rady Europejskiej) oraz stanowiska rządów Argentyny i Brazylii w sprawie bezpieczeństwa regionalnego (Fábian Calle, Argentyńska Rada Stosunków Międzynarodowych, Buenos Aires). Treść tych referatów skłoniła mnie do (a) przedstawienia zrodzonych w Europie (po 1939 r.) koncepcji bezpieczeństwa regionalnego (łącznie z aktualnymi wymiarami subregionalnymi) i (b) zastosowania kryteriów bezpieczeństwa w stosunku do tych dwóch, porównywanych ze sobą, kontekstów: europejskiego (UE) i południowoamerykańskiego (Mercosur). Wyakcentowałem mi.in. tezę, iż – tu ją tylko streszczam - brakuje przesłanek prowadzących do stworzenia hipotetycznych „La Unión Sudamericana” i „Organización del Tratado del Atlántico Sur (OTAS)”, jako kopii UE i NATO, czyli tego samego co w Europie, tyle że później. UE i NATO nie powstałyby przecież bez stuleci stosunków naznaczonych w Europie zarówno konfliktem jak i kooperacją, szczególnie zaś bez straszliwego doświadczenia najkrwawszych wojen, głównie II wojny światowej, przy sfinalizowanych już procesach narodo- i państwotwórczych oraz jednocześnie bardzo wysokim stopniu rozwoju instytucjonalnego, naukowego i gospodarczego integrujących się państw i ich współpracy ze Stanami Zjednoczonymi Ameryki (i Kanadą). Takie warunki nie zaistniały w Ameryce Południowej i powtórzenie się takiego doświadczenia – wbrew pierwszym teoretykom modernizacji - jest wykluczone, a bez takiego doświadczenia nie da się powołać instytucji będących wynikiem takich właśnie doświadczeń. Można oczywiście powołać instytucje podobne. Ponieważ jednak UE i NATO oddziaływują jako niezwykle atrakcyjne modele integracji, istnieje w elitarnych kręgach południowoamerykańskich pokusa skopiowania naszych instytucji. Ta pokusa nie ogranicza się do Ameryki Południowej, pewien wpływ przykładu UE/NATO jest oczywiście pożądany, ale naśladownictwo należy do ważnych cech rozwoju, historycznie ugruntowanych w Latynoameryce i stanowi problem sam w sobie. Teraz jednak nie dałoby się powtórzyć nawet dawnej strategii państw Ameryki Południowej, szczególnie argentyńskiej, przeciwstawiania państw Europy (teraz: UE) Stanom Zjednoczonym, cóż dopiero - skopiować strategii europejskiej w Ameryce Południowej. Toteż państwa Ameryki Południowej, szczególnie Argentyna, Brazylia, Chile, Urugwaj, będą najprawdopodobniej podążać po innej drodze, inaczej wiążąc bezpieczeństwo z rozwojem, adekwatnie do warunków południowoamerykańskich, chociaż także podług koncepcji integracji funkcjonalnej, zakładając wystąpienie pewnego rodzaju spill-over, rozwijąc sektorowo wspólny rynek (poczynając od budowy strefy wolnego handlu na południowoamerykańską skalę) i odpowiednio adaptując niektóre regulacje NAFTA i UE. To może na dalszą metę zapowiadać także głębokie zbliżenie z Unią Europejską i USA, szczególnie wtedy, gdyby miało kiedyś dojść do - jak przypuszczam – powstania tandemu hegemonicznego USA-UE. Niektóre pytania formułowane podczas obrad i w kuluarach, pozostały bez odpowiedzi, np: Czy Iran rozwija broń nuklearną, a jeżeli rozwija, to czy dopuścić (zalegalizować w prawie międzynarodowym) prawo do wykonania uderzenia wyprzedzającego, po wyczepaniu innych środków zapobiegawczych? Czy możliwe jest uzgodnienie formy nadzoru międzynarodowego nad realizacją programu irańskiego? Czy Boliwia zmierza do dezintegracji i jak to powstrzymać bez ożywiania dawnych rywalizacji, szczególnie pomiędzy Argentyną a Brazylią? Jaką rolę odgrywa w tym walka o dostęp do największych w Ameryce Południowej złóż gazu w Boliwii? Jakie są rzeczywiste skutki działania misji pokojowych w Haiti i na Bałkanach i czy państwa w takich misjach uczestniczące same powinny przedtem spełnić wysokie kryteria rozwoju i stabilizacji instytucjonalnej? Jak badania nad kosmosem wiążą się z bezpieczeństwem i społeczną percepcją – w Ameryce Południowej i w najsłabiej rozwiniętych krajach UE - wydatków na takie cele? Długa lista problemów i słabe zaawansowanie studiów porównawczych nad bezpieczeństwem regionalnym w Europie i Ameryce Południowej skłoniły organizatorów do zapowiedzenia kolejnej konferencji. 13 września 2005 Na konferencji w Buenos Aires (6-8 września 2005) obradowaliśmy pod auspicjami International Council of Social Sciences (UNESCO) w ponad trzydziestoosobowej grupie antropologów, ekonomistów, historyków, politologów, prawników i socjologów, pracujących w rozmaitych regionach świata, nad projektem badawczym Global Social Change. Kierowniczką projektu jest prezes ICSC, profesor Lourdes Astirpe z Meksyku. W dziewięciosobowej sekcji, złożonej z osób zaproszonych przez profesora Immanuela Wallersteina (Yale University) i przez niego kierowanej, wytypowaliśmy 11 grup zagadnień, do przebadania z użyciem danych z ostatnich 500 lat na terytorium zdefionowanym przez wallersteinowski world-system. Mnie – jako historykowi i prawnikowi - przypadło w udziale stworzenie grupy badającej global social change z punktu widzenia instytucji obywatelstwa (citizenship) i kierowanie jej pracami. Zamierzam skupić się na inicjalnych pracach I etapu tego projektu, licząc na instytucjonalne uplasowanie projektu w UJ albo innej placówce i na pozyskanie młodszych współpracowników i kierownika badań z lepszą od mojej perspektywą ich wieloletniego prowadzenia. Badania mają zacząć się w połowie 2006 r. Przewidywane zakończenie prac I etapu (?) ma nastąpić w 2009 r., po czym wyniki zostaną ogłoszone w serii książek, ale badania będą prawdopodobnie kontynuowane. Horyzont badań stanie się jasny wiosną 2006 r., po zamknięciu podstawowych spraw organizacyjnych i podsumowaniu wszystkich starań o środki. 1 września 2005 Uczestniczyłem w uroczystościach 25-lecia ‘Solidarności’ (Warszawa: 29-30 sierpnia; Gdańsk: 31 sierpnia). Referat Bronisława Geremka zawierał definicję eksponującą antytotalitarny aspekt rewolucji solidarnościowej. Porównuję to z definicją podaną przez Wiesława Chrzanowskiego w zbiorze jego wypowiedzi politycznych, gdzie ‘Solidarność’ jest traktowana jako zwieńczenie procesu narodotwórczego. Dobre podsumowanie najnowszego etapu dyskusji publicznej o ‘Solidarności’ dał w ‘Tygodniku Powszechnym’ (4 września 2005) Karol Modzelewski: „ ‘Solidarność’ była absolutnie niezwykłym wydarzeniem w skali historii powszechnej, które dopiero następne pokolenia będą mogły ocenić we właściwych, czyli wielkich proporcjach. Można powiedzieć, że twórca wolnej Polski jest Lech Wałęsa jako przewodniczący związku ‘Solidarność’ i jako współautor Okrągłego Stołu, co zresztą powinno być w jego biografii węzłowym ogniwem. Tadeusz Mazowiecki był premierem pierwszego rządu, który przeprowadził nieodwracalne zmiany, ale to ‘Solidarność’ jest macierzą tych wydarzeń, w istocie – wolnej Polski. Wolna Polska ma się nam prawo pod różnymi względami nie podobać, ale trzeba jej bronić. Także wówczas, kiedy we własnym społeczeństwie jest kwestionowana i atakowana, kiedy występuje – jak teraz – fala społecznego rozczarowania, zniechęcenia do demokracji. Myślę, że ta frustracja nie powinna być firmowana symbolem ‘Solidarności’.” 24 czerwca 2005 Uczestniczyłem dziś w pierwszej konferencji Fundacji Dyplomacji Publicznej, zaproszony do jednego z jej paneli i przedstawiłem tam zarys mego rozumienia dyplomacji publicznej. Poniżej - streszczenie tej wypowiedzi. - 1. Zakładając FDP przyjmowałem, że uprawianie dyplomacji publicznej odnosi się przede wszystkim do następujących sfer działania:
- -----Rząd RP i przynajmniej niektóre instytucje społeczeństwa obywatelskiego (np. FDP), ale także grupy interesu, upowszechniają informację o swoim stanowisku w zakresie polityki zagranicznej wśród obywateli państw obcych; każda instytucja społęczeństwa obywatelskiego przemawia wyłącznie w swoim imieniu i to stanowi o sile jej prezentacji, gdyż mamy do czynienia z komunikacją ‘ludzie-ludzie’ i nieuchronnym pluralizmem opinii tworzonej w demokratycznym panstwie. Podstawowa trudność – i dla rządu, i dla tych organizacji - polega na konieczności przedstawienia swego stanowiska w kontekście innego państwa, przy czym działalność ta winna różnić się od propagandy tym, że akcentuje polską rację stanu w kontekście wspólnoty interesów z państwem, do którego obywateli jest adresowana, a nie działa jak strona będąca depozytariuszem wyłącznej racji i „promująca” swoją politykę; dyplomacja publiczna to nie „promocja Polski” poprzez prezentację utworów artystycznych czy informacji o ofercie handlowej lub inwestycyjnej;
- -----instytucje społeczeństwa obywatelskiego mogą przedstawiać swoje opinie o polityce zagranicznej [szczególnie w zakresie dyplomacji publicznej rządu, patrz pkt 1(a)] rządowi państwa, w którym działają, partiom politycznym, parlamentowi, opinii publicznej – m.in. za pośrednictwem mediów; jednoczesnie rząd RP, prowadzący politykę zagraniczną, realizuje swój mandat, lecz wobec złożoności tej polityki organizuje kampanie wyjaśniające, co mobilizuje obywateli do zajmowania stanowiska w sprawie polityki zagranicznej ; podstawową trudność - i dla wymienionych organizacji, i dla rządu - stanowi konieczność międzynarodowego skontekstualizowania polskiej racji stanu w przekazie krajowym.
- 2. Istnieje również pojęcie dyplomacji publicznej odnoszone do sytuacji, w których grupy społeczne (np. etniczne) czy organizacje polityczne negocjują między sobą w warunkach poważnego konfliktu, ale takie podejście nie ma praktycznego odniesienia do Polski.
- 3. Działalność w zakresie dyplomacji publicznej wywołuje skojarzenia budzące zainteresowanie polityką zagraniczną, charakteryzuje się także wykorzystywaniem niektórych form klasycznej dyplomacji, przyciąga swą obietnicą pokonania sprzeczności między tym, co zwykle tajne a tym, co powszechnie dostępne.
- 4. Fundacja Dyplomacji Publicznej, założona przez Polski Instytut Spraw Międzynarodowych - patrz <http://www.fdp.pl/> - ma do odegrania w Polsce bardzo ważną rolę, może zaoferować wiele i niemało dokonać, lecz w początkowym okresie działania wymaga pozytywnego nastawienia ze strony rządu i prywatnego sektora gospodarki.
- 5. Rząd polski. działa już w zakresie dyplomacji publicznej, nie używając zresztą tej nazwy i nie prowadząc tej działalności jako wyodrębionej dziedziny, ale to nie jest jeszcze działalność adekwatna do potrzeb.
- 6. Proponuję rozważenie m.in. następujących projektów: -----„Polska dyplomacja publiczna” – pilnie rozpisany konkurs dla analityków, dyplomatów i pracowników uczelni na opracowanie będące ekspertyzą – projektem działania rządu w zakresie dyplomacji publicznej - dla ministra spraw zagranicznych, z wysokimi nagrodami ufundowanymi przez MSZ, PISM, wydawców medialnych, etc. -----Doroczna konferencja - „Aktualne cele polskiej dyplomacji publicznej. -----School of Public Diplomacy – 3-tygodniowe, letnie kursy w j. angielskim, głównie dla obcokrajowców, w atrakcyjnym ośrodku, odpłatne, organizowane m.in. dzięki kontraktowaniu wykładowców ze środowisk akademickich i dyplomatycznych, polskich i zagranicznych,poczynając od 2006 r. Połączenie nauki warsztatu z prezentacją Polski. Uwaga: Do rozważenia – późniejsze przekształcenie tej szkoły letniej w instytucję większą. -----„Public Diplomacy” (internetowa, moderowana grupa dyskusyjna j. angielskim, a zatem dyskusja międzynarodowa), do uruchomienia po pierwszym kursie School of Public Diplomacy i z udziałem jej słuchaczy; prowadzenie strony „Public Diplomacy” wymaga od FDP m.in. zapewnienia na niej dobrej obecności polskiej.
...............................................................................................
22 maja 2005
Dnia 20 maja w auli Collegium Maius UJ minister spraw zagranicznych Adam Daniel Rotfeld wygłosił wykład nt. polskiej polityki zagranicznej. Na spotkaniu pod przewodnictwem prorektora UJ profesor Marii Nowakowskiej minister przedstawił nam wyczerpująco i z rzadko spotykaną otwartością stanowisko rządu w najbardziej aktualnych sprawach międzynarodowych, a potem odpowiadał na pytania. Zwracała uwagę obecność ks. kardynała Franciszka Macharskiego. Niestety, moi studenci pojawili się w liczbie dużo skromniejszej od oczekiwanej. Wśród zebranych przeważali pracownicy nauki i oni też zadali większość pytań. Dziekan Wydziału Studiów Międzynarodowych UJ profesor Wiesław Kozub-Ciembroniewicz wydał potem lunch na cześć ministra, co ułatwiło władzom rektorskim i dziekańskim przedstawienie ministrowi aktualnych spraw uniwersyteckich.
Następnego dnia minister Rotfeld złożył wizytę w Krakowskiej Szkole Wyższej im. Andrzeja Frycza Modrzewskiego. I tym razem mówił o aktualnych aspektach polskiej polityki zagranicznej, tyle że do publiczności wielokrotnie liczniejszej i prawie wyłącznie studenckiej, zebranej w dużym audytorium pod przewodnictwem rektora profesora Zbigniewa Maciąga. I tym razem zauważyłem swoich studentów, lecz nie w oczekiwanej przeze mnie liczbie. Podczas lunchu, rektor i kanclerz zapoznali potem ministra z rozwojem Szkoły.
Projekt takiej właśnie wizyty w Krakowie wysunąłem głównie po to, żeby słuchaczom moich wykładów (UJ i KSW) dać sposobność bezpośredniego zetknięcia się z ministrem spraw zagranicznych. Wizyta była oczywiście dobrą ilustracją możliwości otwierających się przed (a) studentami, jeżeli potrafią wykorzystać unikatową sposobność do czerpania pozapodręcznikowej wiedzy z obcowania z czołowymi politykami; (b) Radą Ministrów, jeżeli jej członek potrafi uprawiać dyplomację publiczną; (c) władzami uczelni, jeżeli potrafią przedstawić sprawy tak, żeby mogło to pobudzić rząd do działania na korzyść uczelni i całego szkolnictwa wyższego.
............................................................................................... 14 maja 2005
Wczoraj, po 22:00 w „jedynce” Polskiego Radia, red. Bogumił Husejnow pytał mnie o perspektywy stosunków z Białorusią. Ludzie są bowiem w Polsce oburzeni administracyjnymi ograniczeniami działania tamtejszego Związku Polaków. Pytał również o sankcje, jakie mógł mieć na myśli minister spraw zagranicznych Rotfeld. Ta ostatnia sprawa jest prosta. Państwa Unii Europejskiej mogą zastosować śródki z zakresu polityki wizowej oraz posłużyć się protokołem dyplomatycznym, zarówno na terytorium UE jak i w działalności placówek dyplomatycznych państw EU w Mińsku. To trzeba będzie zastosować. Mnie się jednak wydaje, że na dalszą metę znacznie skuteczniejszym oddziaływaniem na Białorusinów jest pokazywanie im, jak ludzie żyją w krajach UE. Obawiam się wciągnięcia nas w długotrwały spór, w którym Łukaszenka ukaże się Białorusinom jako ich obrońca przed Polakami. Trzeba bowiem pamiętać, po pierwsze, że Białoruś nie przeprowadziła konsekwentnej desowietyzacji swego państwa i decyzja ograniczająca organizacyjną aktywność żyjących tam Polaków jest najprawdopodobniej zgodna z tamtejszym prawem "powielaczowym". Jeszcze nie tak dawno i u nas obowiązywało prawo o stowarzyszeniach, formalnie nawiązujące do ustawy z 1932 r., lecz „poprawione” przez rządy socjalizmu państwowego, rozbudowywane przy pomocy instrukcji niskiego rzędu, dające władzy administracyjnej bardzo szeroką możliwość ingerowania w działalność stowarzyszeń. Interwencje polskiego rządu w obronie praw mniejszości polskiej mogą więc łatwo być tam przedstawiane jako ingerencja w wewnętrzne sprawy Białorusi. Oczywiście, ambasador RP w Mińsku winien wystąpić z démarche, lecz powinniśmy przede wszystkim tłumaczyć Białorusinom – ale nie tylko rządowi – że prawo białoruskie nie spełnia „normy europejskiej” i to izoluje Białoruś od jej unijnych sąsiadów. Trzeba pokazywać, jak traktowana jest mniejszość białoruska w krajach UE. Innymi słowy, trzeba tę mniejszość nadal traktować przynajmniej tak, jak chcielibyśmy, żeby traktowano Polaków w Białorusi. To i nam dobrze zrobi, choćby dlatego, iż ukaże organom polskiego samorządu terytorialnego sięgające za granicę implikacje ich działań. I niejedno da się jeszcze poprawić. Po drugie, nie wolno zapominać o różnicy między Ukrainą a Białorusią. O ile obydwa społeczeństwa po raz pierwszy tak skutecznie organizują się w państwa, Ukraińcy od dawna są narodem, podczas gdy narodotwórczy proces białoruski jest wprawdzie zaawansowany, ale dopiero teraz osiąga punkt, poza którym dezintegracja w krótkim czasie nie grozi. Chociaż więc Łukaszenka nas irytuje i jednocześnie śmieszy, to jednak jego prymitywny i niekonsekwentny nacjonalizm jest jednak nacjonalizmem białoruskim. Mimo rosyjskiej dominacji. Wysuwany argument z języka białoruskiego jest poważny, ale czy Irlandczycy nie są narodem? Mówienie a jeszcze lepiej – pokazywanie Białorusinom, szczególnie ludziom młodym, że w UE żyje się lepiej i że ich nikt raz na zawsze z Europy nie wyklucza, może zmobilizować energię, o której wciąż za mało wiemy. Krytykować rzeczowo Łukaszenkę i innych polityków, po nazwisku, tak; ale i przyciągać Białorusinów, szczególnie ludzi młodych. I ostrożnie wymieniać Białoruś jako tylko złą i niczego nie rozumiejącą, ponieważ taka hipostaza tylko ułatwia Łukaszence przypisywanie narastającej tam opozycji postawy antybiałoruskiej i ukazywanie zagranicznych krytyków jako wrogów białoruskiego narodu. Musimy się trzymać swoich zasad, ale trzeba nam też wiele cierpliwości. Przeprowadzenie Białorusi od chłopskiego społeczeństwa pod dyktaturą na poły własnej biurokracji do demokratycznego państwa prawnego z gospodarką rynkową - i to wszystko w warunkach finalizowania procesu narodotwórczego - toż to zadanie na pokolenia! ................................................................................................. Majowa edycja biuletynu poświęconego Konstytucji UE, wydawanego przez brytyjski think tank The Federal Trust, przynosi moją wypowiedź z 26 kwietnia nt. referendum konstytucyjnego w Polsce. Kopiuję tekst (robiąc przy tym niewielką poprawkę stylistyczną) i podaję link, poniżej:
“It will be for the Sejm (Chamber of Deputies) and the Polish Senate to adopt the act of Parliament deciding the choice of procedure for granting consent to ratification by the Polish President of the EU Constitution. Given the strong commitments of the parliamentary caucuses the procedure will be a nationwide referendum, not a simple act of parliament. The analysts are divided as to whether this procedure diminishes or increases the chance of obtaining consent. Were it not for their party commitments, the Opposition to the EU Constitution might opt for the regular act of Parliament. Their hope would be that the 460-strong Sejm and 100-strong Senate might not produce a two-thirds majority vote in the presence of at least half of the statutory number of Deputies (similar numbers in the Senate) to pass the authorization for the President. The referendum strategy has risks for the Opposition to the Constitution, since for it to be binding more than half of the number of those having the right to vote have to participate. This fifty percent clause is a remnant of state-socialism-in-decline when the ruling few had to compromise and create the institution of the referendum but saw to it that it would not be that easy to use it as an abiding expression of popular will. Nevertheless, the clause has been included in the new Constitution of Poland, and a referendum may now only be held in respect of matters of particular importance. In fact, public opinion polls have shown repeatedly that well over fifty percent of those having the right to vote are willing to participate in a referendum on the Constitution and an even larger percent of those who will vote are willing to vote for ratification. The most important consideration is that should the referendum fail to endorse the Constitution due to insufficient participation (the referendum validity being determined by the Supreme Court), the President will be free to act unhampered. Although any President will be careful not to swim against the political current, Mr. Aleksander Kwaśniewski is a staunch European and will act accordingly, his term of office expiring very shortly after the referendum in any case. Some supporters of the EU Constitution try to suggest indirectly that a negative vote will seriously undermine, if not cancel, Polish membership. This is the position of the ruling Social Democrats. Technically, they are wrong. The two moderate right-wing and center-right parties, on the other hand, a possible coalition of the would-be winners in the Parliamentary elections 2005, either express reservations about the EU Constitution (Law and Justice Party) or speak mildly in its favour (Civic Platform). The most influential opponents among the leading politicians are careful not to be identified as anti-Europeans, and tell the public that by rejecting the EU Constitution one may stimulate the EU toward negotiating a better agreement in the EU and a better deal for Poland. The heartening observation is that on the whole even the Constitution’s opponents are not questioning membership itself. There are, however, a minority of politicians among the Constitution’s opponents who deplore the very concept of Poland’s EU membership. In general, the fiercest opponents of the EU are the ill-educated traditionalists of the older generation inhabiting villages and small impoverished towns. Populists and some right-wing Catholic politicians play upon fears and complexes in the Polish population. The Catholic Church hierarchy is for the EU Constitution, albeit half-heartedly as the lack of the Invocatio Dei in the EU Constitution is still resented.
Voting will take place either towards the end of June or in early autumn, The decision with respect to the date will probably be taken within the next ten days. Anyway, the referendum campaign is about to start. At the same time there will be the election campaigns both for the Parliamentary and Presidential elections. These campaigns will help to define political positions more clearly. The French and Dutch referenda will also be a factor in the background In the meantime we have to draw upon intuition rather than hard information.” http://www.fedtrust.co.uk/admin/uploads/News_May_05.pdf
............................................................................................... 24 kwietnia 2005 r.
Dnia 16 kwietnia uczestniczyłem w konferencji polsko-rosyjskiej, organizowanej przez Krakowską Szkołę Wyższą im. Andrzeja Frycza Modrzewskiego. Krakowski „Dziennik Polski” podaje dziś pełną listę uczestników i omawianą tematykę. Reporterka „Dziennika Polskiego” Agnieszka Kantaruk przeprowadziła potem ze mną rozmowę, publikowaną w dzisiejszym wydaniu:
- Jakie korzyści wynikają ze spotkań takich jak seminarium „Nowa Europa, Stara Europa. USA. Nowe problemy w stosunkach transatlantyckich”, które zorganizowała Krakowska Szkoła Wyższa? - Takie spotkania są bardzo potrzebne. Sam fakt kontaktu jest bardzo ważny. Sąsiedzi powinni potrafić się komunikować na poziomie społecznym. Nie wystarczy, że rozmawiają ze sobą prezydenci i rządy. Wzajemne kontakty pomiędzy pracownikami naukowymi, studentami, mediami wpływają na zmianę zakorzenionych, często negatywnych stereotypów. Przynoszą wiele korzyści dlatego powinno się tworzyć możliwości takich spotkań. - Polska ulega przemianom tak samo jak Rosja. Czy jesteśmy w stanie przewidzieć scenariusz dalszego rozwoju wzajemnych kontaktów? - Polska wtapia się w Unię Europejską. Zachowamy swoją tożsamość,ale będziemy się zmieniać. Coraz ważniejsza będzie się stawać tożsamość europejska. W efekcie tych przemian pojawią się dwie implikacje. Stosunki z sąsiadami będziemy postrzegać przez pryzmat kontaktów z nimi całej Unii Europejskiej. Ponadto dwustronne stosunki Paryż – Moskwa, Moskwa – Berlin czy nawet Moskwa – Warszawa straca na znaczeniu, a zyskają kntakty Rosji z Unią Europejską jako całością. Rząd rosyjski nie będzie mógł wygrywać stosunków z jednym państwem członkowskim UE przeciw drugiemu. - A w jeszcze dalszej perspektywie? - W tym samym czasie kiedy my przechodziliśmy przemiany ustrojowe i dostosowawcze do Unii Europejskiej, Federacja Rosyjska zaczęła wewnętrzne reformy ustrojowe. Zakładając wariant optymistyczny te przemiany zaowocują tam demokratycznym państwem prawnym. Rosja może stać się nawet członkiem NATO. Wówczas zrodzi sie też strategiczne partnerstwo Unii Europejskiej z Federacją Rosyjską. Oczywiście, aby nastąpiły tak poważne zmiany, potrzeba kilku politycznych pokoleń. Nie będzie to też proces prosty, gdyż nie ma wzrostu bez kryzysu. Jest on nieodłączną częścią każdego rozwoju. - Jak w procesie rozbudowywania współpracy możemy przezwyciężać negatywne stereotypy? - Trzeba rozmawiać. Ludzie pełniący w naszych krajach publicznie ważne role społeczne – dziennikarze, naukowcy, przedsiębiorcy, powinni częściej ze sobą rozmawiać. W ślad za nimi pójdą inni ludzie. Obecnie wielka część Rosjan spotykając Polaków jest przekonana, że to aroganci z Zachodu natomiast wielu Polaków widzi we współczesnych rozmówcach rosyjskich tylko ex-sowieckich neoimperialistów. Te opinie często znajdują uzasadnienie, ale to może ulec zmianie. Jednak to również nie stanie się od razu. Na powstanie nowej mentalności także trzeba będzie zaczekać kilka pokoleń, ponieważ takie zmiany są częścią zmiany stosunków społecznych. - Jakie przeszkody mogą pojawiać się w Rosji na drodze tych przemian? - Rosję ciągle jeszcze czeka proces pełnej deimperializacji. Ukraińcy, Białorusini, i Mołdawianie, Polacy i wszystkie inne narody mają swoje odrębne tożsamości, Rosjanie muszą to zrozumieć. Ponadto dopóki Rosja nie rozwiąże uczciwie problemu Czeczenii nie będzie traktowana jak demokratyczne państwo. Rosja musi znaleźć sposób na pogodzenie zasady samostanowienia narodów z zasadą zachowania integralności terytorialnej państwa. Oczywiście, obecny system autorytarnego populizmu opartego na siłach zbrojnych jest wielkim postępem w porównaniu z krwawą policyjno-wojskową dyktaturą komunistyczną ZSSR, ale to nadal za mało. Ja jednak jestem optymistą i mam nadzieję doczekać naprawdę szerokich stosunków UE-Rosja, a w tym koniecznie: naprawdę lepszego zrozumienia wzajemnego między Polakami i Rosjanami.
............................................................................................... 30 marca 2005
Jedno z wydawnictw zwróciło się do mnie o opinię w sprawie celowości wydania w przekładzie na j. polski nowego tekstu Immanuela Wallersteina, World-Systems Analysis. An Introduction. Opinię wydałem oczywiście pozytywną, choć ta książka, niewielka liczbą stron, nie jest wyłącznie uczoną wypowiedzią znakomitego historyka, lecz i doniosłym wezwaniem do zmiany stosunków społecznych na światową skalę. Wydając o takich pracach opinie łatwo narazić się na nieuzasadniony zarzut braku bezstronności. Niedawno spotkał mnie zarzut innego rodzaju. Na zaproszenie środowisk lewicowych wziąłem udział w publicznej dyskusji o globalizacji. W pewnym momencie wtrąciłem taką uwagę, mniej-więcej, że globalizacji nie należy sprowadzać do zjawiska wyzysku przez wielkie korporacje, gdyż ma ona coś z przyrody. Człowiek oczywiście wpływa na przyrodę, ale jest jej częścią i nawet jej dobrze jeszcze nie rozumie, globalizacja to wielkie i „obiektywne” zjawisko. Wtedy usłyszałem: „Pan profesor tak to sobie tu obiektywnie i spokojnie analizuje, a przecież chodzi o to, żeby zmienić świat.” Rozczuliła mnie ta parafraza znanej sentencji, przypominając chciane i niechciane lektury mojej młodości, ale tłumaczyłem, że sprawy mają się chyba lepiej, niż zdaje się mniemać mój przedmówca. Uczeni bowiem – czy tego chcą czy nie – zmieniają świat, właśnie go analizując i z analizy coś wnioskując, kłopoty zaś wynikały w świecie zazwyczaj z tego, że niejeden Wielki Projektant nie miał wystarczającej wiedzy o przedmiocie zmiany, będąc zarazem obficie wyposażonym w narzędzia jej wprowadzania. W każdym razie, z dyskusji byłem raczej zadowolony. My za mało ze sobą w Polsce rozmawiamy. A „wstęp” Wallersteina ożywi rozmowę o makrozmianie w długim okresie dziejów. Wallerstein nie jest jedynym zwolennikiem tego rodzaju analizy sytemowej, znamy takich autorów (koncepcji podobnych) jak choćby Frank i Gills. Obydwie koncepcje zasadnicze – world-system(s) i world system - obrałem za punkt wyjścia [i] przy mojej próbie zdefiniowania systemu panującego w początkach XXI w. Mianem panującego obecnie światosystemu - jako struktury i procesu - określam wynik oddziaływania na siebie procesów: (1) akumulowania kapitału, (2) rozwijania nauki i jej zastosowań wraz z konceptualizowaniem światosystemu oraz (3) przekształcania się środowiska przyrodniczego. Procesy te: (A) pobudzają przepływy informacji, kapitału, towarów, usług oraz ludzi, (B) powodują w związku z tym podział pracy, zróżnicowanie rozwoju, dywersyfikację społeczną oraz ewolucję norm prawnych i innych regulacji, (C) prowadzą ten system do reprodukowania hierarchicznej struktury, wyodrębniającej centrum systemu, półperyferie oraz peryferie systemu, i przebiegają pod wpływem tak formującej się struktury. Przebiegają one wskutek funkcjonowania nad wyraz licznych, maksymalizujących swe systemowe położenie uczestników światosystemu, w tym instytucjonalnych, czyli przede wszystkim przedsiębiorstwa produkcyjne i usługowe (przede wszystkim korporacje transnarodowe), transnarodowe organizacje przestępcze, wielostronne instytucje finansowe, państwo-hegemon światosystemu i pozostałe państwa jako podmioty działające indywidualnie, publiczne instytucje władzy szczebla lokalnego, grupa państw-członków G-7 i "8", grupa państw-członków Rady Bezpieczeństwa ONZ, grupa państw-członków UE, grupa państw-członków NATO oraz globalne ruchy społeczne), przy czym uczestnicy ci charakteryzują sie rozmaitymi tożsamościami zbiorowymi, kierują się różnymi wartościami, w tym potrzebą bezpieczeństwa. Część zakresu stosunków pomiędzy sobą regulują przez kooperację (wspólne normy prawne i inne regulacje lub wspólna polityka), część – przez konflikt, współtworząc określoną powyżej strukturę systemu[ii].
................................................................................................ 24 luty 2005 Wczoraj o godz. 22:12 Polskie Radio I transmitowało następującą rozmowę (cyt. za http://www.radio.com.pl/jedynka/news.asp?iID=4347): Bogumił Husejnow: Czterodniowa podróż prezydenta Busha do Europy miała niezwykle intensywny program. W poniedziałek programowe przemówienie o polityce zagranicznej Stanów Zjednoczonych i roboczy obiad z prezydentem Francji Jacquesem Chiraciem, we wtorek dwa spotkania na szczycie w Brukseli Unia-Ameryka i NATO, w środę spotkanie w Moguncji z Kanclerzem Niemiec Gerhardem Schroederem i wreszcie dziś wspomniany już szczyt w Bratysławie z prezydentem Wladimirem Putinem. Amerykański prezydent postawił sobie ambitne cele przede wszystkim zasypania podziałów, euro-atlantyckich wywołanych wojną w Iraku. Czy udało mu się te plany zrealizować? W studiu Świata w Jedynce profesor Ryszard Stemplowski były Dyrektor Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych, witam. Panie profesorze nawiązując do tego, co przed chwilą usłyszeliśmy, szkoda, że ten szczyt wielkich tego świata nie odbył się w Warszawie. Czy byłyby szanse na to, by odbył się? Ryszard Stemplowski: Bardzo ważne jest, że politycy europejscy i amerykańscy rozmawiają ze sobą. Ja bym chciał, by spotykali się częściej i żeby rozmawiali nie tylko o polityce to wtedy lepiej będą rozumieli to, co mówią o sobie, o polityce, bo my nawet jak mówimy po angielsku to źle się rozumiemy z Amerykanami i Amerykanie nie zawsze rozumieją Europejczyków. Rzecz banalna podróż i spotkania wydawałoby się mało znacząca ma kolosalne znaczenie. Stany Zjednoczone są mocarstwem hegemonicznym, nie dominuje, a hegemonia musi być stale utwierdzana i organizowana, bo to jest pewnego rodzaju przywództwo, na które musi być przyzwolenie słabszych partnerów. Wobec tego on musi być na Słowacji, on musi być w Warszawie, on musi być w Paryżu, on musi te akcenty rozłożyć, by objąć to siecią kontaktów jak najwięcej i jak najczęściej następną stolicą będzie gdzie indziej. To jest zupełnie zrozumiała rzecz. Panie profesorze to znaczy, że na Warszawę teraz Putin na pewno by nie wyraził zgody na tak wielkie spotkanie, bo wiadomo, że stosunki między nami, a Rosją nie są najlepsze. Bush pewnie chętnie spotkałby się, z Putinem, czy to oznacza, że Warszawa w tej grze międzynarodowej kiedyś zaistnieje? R. S: Ależ oczywiście my istniejemy cały czas i proszę pamiętać, że Rosjanie... W tej ekstralidze. R. S: Tak, ale Rosjanie przechodzą bardzo bolesny proces deimperializacji. To mają za sobą Portugalczycy, Hiszpanie, Francuzi, Niemcy, Brytyjczycy to jest bardzo bolesny proces, który trwa więcej niż jedną generację. Wobec tego musimy zrozumieć, że oni odreagowują wiele swoich kompleksów bolesnych nie jest prawdą, że Związek Radziecki nie odniósł żadnego sukcesu ta mentalność pozostała i ona znika wolniej niż stosunki własnościowe. Choćby z takiej interpretacji Jałty jak to było ostatnimi czasy. R. S: To zrozumiałe i my musimy o historii mówić, pisać i spierać się o to, a z drugiej strony budować to, co jest ważne na przyszłość i jedno drugiemu nie musi przeszkadzać w sposób paraliżujący, a kiedy mówimy o stosunkach Europa-USA nie zapominajmy też o Kanadzie. Nie używałbym języka dramatyzującego wszystko, że trzeba pojednania, że jest wszystko, że jest konflikt. Kiedy rzeczywiście nie daj Boże dojdzie do jakiegoś konfliktu Europejczyków z jakimś mocarstwem powiedzmy azjatyckim czy innym mnie się wydaje że jeżeli w dialogu demokratycznych państw prawnych nie ma różnicy poglądów to znaczy że ten dialog jest mało autentyczny, a to wszystko jest przezroczyste i transparentne. Teraz jeszcze o spotkaniu Bush Putin zwracamy uwagę na to, o czym słyszeliśmy w dzienniku i korespondencji, ale są bardzo ważne punkty, o których przypuszczam Panowie musieli rozmawiać po pierwsze... Iran. R. S: Współpraca wywiadów, jeśli chodzi o Azję proszę pamiętać, że operacja w Afganistanie, która skończyła się w końcu sukcesem militarnie jednak w dużej mierze zależała od wymiany informacji to jest pierwsza rzecz. Dalej wymiany informacji w zakresie zwalczania terroryzmu to ma kolosalne znaczenie i trzecia rzecz problem wysoko wzbogaconego Uranu. Proszę pamiętać, że na terenie byłego ZSRR z wyłączeniem krajów, które są w Unii i Ukrainy znajduje się około 1 miliona ton wzbogaconego Uranu w USA też tego nie brakuje. Jest problem jak to jest pilnowane. Czy jest to kontrolowane? R. S: Jak to jest pilnowane. Tu nie chodzi o to, że Rosjanie są mało sprawni czy nie wiedzą jak to się robi. Nie, tylko ten kraj przechodzi transformację, każde społeczeństwo, które przechodzi transformację znajduje się w stanie rozluźnienia kontroli rządu centralnego to jest oczywiste jest trochę inny stan dyscypliny. My to też znamy przecież ze swojego doświadczenia, więc chodzi o to, by to nie było wykorzystane przez czynnik penetrujący zewnętrzny, dlatego, że to jest ogromnie groźna sprawa i dzisiaj można zrobić bombę taką, która narobi zamieszania, choć nie koniecznie wielkich strat materialnych przy pomocy bardzo niewielu kilogramów czy ton, a tam jest milion, więc to jest duży problem. To jest ważna sprawa, natomiast Panie profesorze podsumowując naszą rozmowę czy ten przyjazd Busha coś wniósł w stosunki między Stanami Zjednoczonymi a Europą? Czy rzeczywiście ożywił dialog i pewne problemy, które były, czy ich już nie ma? R. S: Ja myślę, że to było bardzo ważne, dlatego że częścią procesu politycznego są słowa jak się nazywa zjawiska i procesy, co my o sobie mówimy innym i jak inni nas postrzegają to jest pewna wymiana... W tej polityce ważne są rozmowy. R. S: Alternatywa byłaby czymś bardzo niedobrym, więc same te spotkania są bardzo istotne, ale proszę pamiętać o jednej sprawie my się koncentrujemy na tych różnicach, bo stać nas na to. Dlaczego nas Europejczyków i Amerykanów na to stać? Bo nas więcej łączy niż dzieli. To jest niesłychanie ważny moment, więc my możemy pozwolić sobie na ten luksus deliberowania prawd o tych szczegółach, a my gospodarczo wzajemne inwestycje i wzajemne normy techniczne bardziej łączą nas niż rywalizacja dzieli ekonomiczna. Jeżeli chodzi o zapewnienie bezpieczeństwa zarówno Europie jak i Stanom Zjednoczonym sojusz obronny jest kluczem i to jest największy sukces obecnie to są instytucje niesłychanie istotne. Unia Europejska, która wydawałoby się, że jest tylko na biegunie przeciwstawnym rywalizując z USA w rzeczywistości stwarza podwaliny być może nowego porządku światowego w postaci tandemu hegemonicznego USA i UE. I są dwa bieguny, które powinny ze sobą współpracować. R. S: Ja myślę, że współpraca dominuje, a ponieważ my jesteśmy społeczeństwami otwartymi i media odgrywają ogromną rolę i dobrze, że o tym mówią jednak powstaje czasami wrażenie konfliktu lub dramatu. Wydaje mi się, że to ogromna przesada. Profesor Ryszard Stemplowski były Dyrektor Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych, gościem Świata w Jedynce, bardzo dziękuję za rozmowę.
[i] Immanuel Wallerstein, The Modern Word-System, vol. 1, Academic Books, New York 1974; vol. 2, 1980; vol. 3, 1988. Andre Gunder Frank and Barry K. Gills, eds., The World System. Five Hundred years of five thousand? Rutledge, London and New York 1996 [ii] Por. Ryszard Stemplowski, Kształtowanie polskiej polityki zagranicznej. Wstęp do analizy, PISM, Warszawa 2004, s. 40 |